|
Untitled Document
Główna premia dla Zahlavovej ! - 17.09.2006 r. |
| Finał gry pojedynczej pań w Międzynarodowym turnieju tenisowym Vattenfall Gliwice Open był sporej miary wydarzeniem. Trybuna kortu centralnego GKS Piast Gliwice wypełniona została szczelnie publicznością, a Ci widzowie, którzy nie znaleźli na niej miejsca tłoczyli się na galeryjkach otaczających domek klubowy. To duże zainteresowanie jest tym bardziej godne uznania, że w owym finale zabrakło przedstawicielki tenisa polskiego. Wystąpiły w nim natomiast Czeszka Sandra Zahlavova i Niemka polskiego pochodzenia Tatiana Malek.
Faworytka w tym spotkaniu była tenisistka zza naszej zachodniej granicy, głównie dlatego, że w dotychczasowej karierze spotykały się ze sobą trzykrotnie i za każdym razem wychodziła z niego zwycięsko. Ponadto warto wiedzieć, że Niemka licząca sobie 19 lat wygrała już w tym roku dwa turnieje ITF jeden w Les Contamines we Francji i drugi w Hechingen w Niemczech, a ponadto była w finale "dziesięciotysięcznika" w Birbach w Niemczech i Davos w Szwajcarii. Jej rywalka 21-letnia Sandra Zahlavova nie wygrała w br. żadnego turnieju singlowego, natomiast raz udało się jej zwyciężyć w deblu. Można wiec było oczekiwać, że gliwicki finał wygra Malek.
Tymczasem wydarzenia na korcie zupełnie zweryfikowały te założenia. Czeszka okazała się zawodniczką chyba owianą większą wolą zwycięstwa, niezwykle agresywną i nieustannie atakującą. Wprawdzie w pierwszym secie jej rywalka również grała nieźle, próbując wybić z uderzenia Niemkę, ale udawało się to tylko częściowo. W owym pierwszym secie, bardzo zaciętym każda przełamała serwis przeciwniczki dwukrotnie, doprowadzając do stanu 4:4. Wtedy jednak inicjatywę przejęła całkowicie Czeszka, która po raz trzeci przełamała serwis Niemki i wyszła na prowadzenie 5:4, a przy swoim serwisie wygrała gema decydującego o zwycięstwie w secie.
Drugi set miał nieco inna historię. Po wygraniu pierwszego gema, Zahlavova walczyła o drugiego, przy podaniu Malek około 15 minut. W końcu dzięki kilku smeczom i drajw-wolejom udało się jej przełamać serwis rywalki i wyjść na 2-0. Od tego czasu, mimo iż na pozór walka była wyrównana, to jednak na korcie dominowała Zahlavova, wygrywając tego drugiego seta do zera.
Wynik finału:
Sandra Zahlavova (Czechy) - Tatiana Malek (Niemcy) 6:4,6:0
Zwyciężczyni turnieju otrzymała premię 2.940 dolarów i 25 punktów do klasyfikacji WTA, finalistka 1666 dolarów i 17 punktów do rankingu WTA
Obie przemawiając podczas uroczystości zakończenia turnieju wyraziły słowa podziękowania pod adresem sponsorów, organizatorów. Prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz podziękował publiczności, sponsorom i organizatorom za sprawną organizację turnieju i wspaniała atmosferę. |
| |
Niespodzianka w półnałach - 16.09.2006 r. |
Finał gry pojedynczej międzynarodowego turnieju tenisowego Vattenfall Gliwice Open odbędzie się wyłącznie w obsadzie zagranicznej. Jedyna Polka, która dotarła do fazy półfinałowej, Joanna Sakowicz została w niej wyeliminowana.
W pierwszym półfinałowym spotkaniu z dobrej strony pokazała się Czeszka Sandra Zahlavova. Jak przystało na zawodniczkę sklasyfikowaną na 185 miejscu w rankingu WTA i rozstawioną w tym turnieju z nr 2 rozpoczęła pojedynek z niemiecką zawodniczką polskiego pochodzenia Angelique Kerber z ogromnym wigorem. Wprawdzie do stanu 2:2 w pierwszym secie Niemka stawiała dzielny opór, ale później na korcie dominowała Czeszka i bez problemu wygrała owego seta. W drugim jej przewaga była jeszcze większe, więc w kilkanaście minut objęła prowadzenie 5:1. Wtedy  jednak w sprawnie funkcjonującej maszynce cos się zacięło. Czeszka raz po raz popełniała błędy, a Niemka konsekwentnie z nich korzystała. W ten sposób odrobiła kilka gemów doprowadzając do stanu 5:4. Wszakże Zahlavova za trzecim meczbolem zdołała jednak wygrać ten pojedynek i awansować do finału. W drugim półfinale spodziewaliśmy się zwycięstwa rozstawionej z nr.1 Joanny Sakowicz nad występującą z nr 3 Niemką polskiego pochodzenia Tatianą Malek. Nadzieje te opieraliśmy na dotychczasowej grze krakowianki w tym turnieju. Pokazała się tu bowiem z jak najlepszej strony. Grała odważnie, ofensywnie, precyzyjnie i skutecznie. W sobotę, niestety, walorów tych nie można już było dostrzec. Faktem jest, że Malek była do tej gry dobrze przygotowana pod względem taktycznym, częstymi półlobami wybijała Polkę z rytmu, bardzo rotacyjnymi piłkami zmuszała ją ryzykownych, a zatem i często nieskutecznych uderzeń. Być może Sakowiczówna poradziłaby sobie jednak z tymi problemami gdyby nie to, ze czuła się niedysponowana pod względem fizycznym. Po meczu oświadczyła nam, że miała nadmiernie zwiększone tętno, brak oddechu i w ogóle czuła się bardzo słabo. Juz w ubiegłym tygodniu zdarzyło się jej coś podobnego, ale tym razem z większym nasileniem. Tak więc po przegraniu pierwszego seta, w drugim przy stanie 0-3 Sakowiczowna poddała mecz.
W niedzielnym finale zmierzą się więc Czeszka Sandra Zahlavova i Niemka Tatiana Malek. Początek finału o g.11.00.
Wyniki połinałów:
Sandra Sahlavova (Czechy) -Angelique Kerber (Niemcy) 6:3,6:4
Tatiana Malek (Niemcy) - Joanna Sakowicz 6:3 3:0 ret.
|
| |
Zwyciężczynie finału debla - 16.09.2006 r. |
W sobotę rozegrano finałowy mecz w grze podwójnej. Podobnie jaki w finale gry podwójnej mężczyzn na najwyższym stopniu podium stanęła para zza wschodniej granicy. Przypomnijmy, że wśród panów tryumfowali Łotysz z Rosjaninem. Natomiast wśród pań, po wyrównanej walce para rosyjsko-ukraińska Ariana Rodionova, Veronika Kapshay pokonała parę niemiecką Carmen Klaschka, Justine Ozga, wykazując większe zdecydowanie w końcówkach setów.
Wynik finału debla:
Arina Rodionova (Rosja), Veronika Kapshay (Ukraina) 6:4,7:5
W uroczystości wręczenia nagród zwyciężczyniom i pokonanym uczestniczyli byli wspaniali tenisiści Piasta Gliwice Danuta Wieczorek-Szwaj, Wanda Ostrowska i Ireneusz Łyżwiński. Puchary natomiast wręczali wiceprezydent Gliwic Jan Moszyński, członek Prezydium Zarządu Piasta Krzysztof Unold i członek Zarządu klubu Tadeusz Wesołowski oraz szef Działu Komunikacji Vattenfall Łukasz Zimnoch |
| |
Sakowicz w półfinale - 15.09.2006 r. |
| W piątek, w międzynarodowym turnieju tenisowym Vattenfall Gliwice Open (pula nagród 25.000 dolarów) rozegrano mecze ćwierćfinałowe. Utarło się przekonanie, że ta faza turnieju jest najciekawsza i tak też było w Gliwicach, przynajmniej w połowie pojedynków przewidzianych w programie Widzowie zapamiętają niewątpliwie spotkanie pomiędzy Niemką Laurą Siegemund i Czeszką Sandrą Zahlavovą, które walczyły z niesamowitym samozaparciem. Dość stwierdzić, że pierwszy set tego meczu trwał 1 godzinę i 7 minut, a całe spotkanie 2 godziny i 16 minut. Obie zawodniczki grały ostrą piłką, a mimo to wymiany były długie i urozmaicone. Wygrała jednak Czeszka, która jak się okazało wykazała w tym morderczym pojedynku, prowadzonym w pełnym słońcu, więcej sił fizycznych. W drugim z kolei pojedynku ćwierćfinałowym Niemka polskiego pochodzenia Tatiana Malek pokonała Białorusinkę Ekaterine Dzehalevich, także tylko w dwóch setach, ale prawie tak samo ciężkich i długich. Pewne rozczarowanie przyniosło starcie pomiędzy Niemką Angelique Kerber i Slowaczka Janą Juricovą. Ta druga, która w pierwszych dwóch meczach rozegranych w Gliwicach prezentowała wysoką formę i gromiła przeciwniczki dużą różnicą gemów, tym razem zupełnie straciła swoją zadziorność i dokładność, a w rezultacie popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów. Ułatwiała w ten sposób grę swojej rywalce, która ostatecznie wygrała, oddając Juricovej tylko trzy gemy.
Najciekawszy jednak był pojedynek rozstawionej z nr.1 Joanny Sakowicz z Olgą Brózdą. Faworytką była oczywiście ta pierwsza plasująca się na 147 miejscu listy WTA, czyli o przeszło 200 miejsc wyższym niż druga. I rzeczywiście, zgodnie z tym układem Sakowicz rozpoczęła niezwykle ostro, prezentując całą gamę świetnych uderzeń, w tym serwis, return i mocne drajwy z końcowej linii. Brózda próbowała co prawda nawiązać jakąś w miarę wyrównana walkę, ale pod taka nawałnicą niewiele mogła wskórać. W rezultacie krakowianka wygrała seta do zera. Na początku drugiego nieco się rozluźniła, dzięki czemu Brózda objęła prowadzenie 3:1., ale to wszystko na co było ja stać. Od tego momentu Sakowicz znów wróciła do ostrej gry, a w konsekwencji wygrała pięć gemów pod rząd, a zatem set i mecz.
Wyniki:
Tatiana Malek (Niemcy) -Ekaterina Dzehalevitch (Białoruś) 6:4,7:6(4)
Sandra Zahlavova (Czechy) -Laura Siegemund (Niemcy) 7:6(4),6:3
Angelique Kerber (Niemcy) - Jana Juricova (Słowacja) 6:2,6:1
Joanna Sakowicz - Olga Brózda 6:0,6:3
W grze podwójnej wyłoniono finalistki. Odpadła niestety ostatnia Polka Magdalena Kiszczyńska startująca w parze z Czeszką Darina Sedenkovą. Tak więc finał gry podwójnej przewidziany na sobotę odbędzie się wyłącznie w zagranicznej obsadzie.
Wyniki półfinałów debla;
Carmen Klaschka,Justine Ozga (obie Niemcy) - Magdalena Kiszczyńska, Darina Sedenkova (Czechy) 6:0,6:4
Arina Rodionova (Rosja),Veronika Kapshay (Ukraina) - Tatiana malek (Niemcy), Lina Stanciute (Litwa) 6:3,6:1. Półfinały gier singlowych rozpoczną się w sobotę o g.11.00, a po ich zakończeniu rozpocznie się finał debla. |
| |
Faworytki górą - 14.09.2006 r. |
W konkurencji żeńskiej międzynarodowego turnieju tenisowego Vattenfall Gliwice Open dokończono w czwartek gry drugiej rundy singla. Odbyły się cztery pojedynki w tym trzy z udziałem zawodniczek polskich. W ich wyniku do ćwierćfinału imprezy awansowały dwie Polki, jedna Niemka i jedna Białorusinka. Pierwszą polska tenisistką, która uzyskała przepustkę do ćwierćfinału jest Olga Brózda, która wprawdzie miała już w br. kilka sukcesów w turniejach ITF, ale w deblu. W singlu przechodziła czasem rundę lub dwie, toteż jej ranking WTA jest stosunkowo niski, bo plasuje się na 379 miejscu. W pierwszej rundzie tego turnieju pokazała się jednak z dobrej strony pokonując znacznie wyżej od niej sklasyfikowaną Słowaczkę Zuzane Kucovą. Tym razem jej przeciwniczka była Rosjanka Arina Rodionova. Ta młoda, bo licząca zaledwie 16,5 lat zawodniczka, pochodząca z Tambowa wykazuje spory talent tenisowy, podobnie jak jej starsza o 7 lat siostra Anastazja startująca z powodzeniem w turniejach WTA Tour. Arina idzie w jej ślady, a najlepszym tego dowodem jest to, że w br. wygrała już dwa 25-tysięczniki, jeden w Moskwie, drugi w Mińsku. Wprawdzie w rankingu WTA jest dopiero na 703 miejscu, ale odważnie stara się o wyższe. Do Gliwic przyjechała sama, bez żadnej opieki trenerskiej lub rodzicielskiej, przeszła tu z powodzeniem eliminacje, a w pierwszej rundzie pokonała Słowaczkę Nikole Vajdovą. Biorąc to wszystko pod uwagę można stwierdzić, że Olga Brózda nie miała łatwego zadania. Ale i tym razem pokazała, że stać ją na dobrą grę .Precyzyjnymi uderzeniami rozprowadzała przeciwniczkę po korcie i w końcu szybkim drajwem i - rzadziej - wolejem kończyła piłki. Toteż pierwszego seta wygrała stosunkowo łatwo. W drugim zaczęły się jednak problemy, bo Rosjanka grała uważniej, a przede wszystkim szybsza piłką. Objęła więc nawet prowadzenie 5:3. Wtedy jednak i Brózdówna pokazała, że stać ja na wiele, wygrała cztery gemy pod rząd, a zatem i spotkanie.W drugim meczu singlowym spotkały się dwie Niemki Anne Schaefer i Tatiana Malek. Ta druga - jak łatwo się domyślić z brzmienia nazwiska - jest z pochodzenia Polką i wywodzi się z Zabrza, skąd wraz z rodzicami wyemigrowała do Niemiec. Obie zawodniczki znają się doskonale, bo już niejednokrotnie ze sobą grały. Tym razem lepsza okazała się Malek i ona awansowała do ćwierćfinału.Bardzo liczyliśmy na polską zawodniczkę Annę Korzeniak, która świetnie spisała się w pierwszej rundzie, pokonując rozstawioną z nr. 8 Niemkę Adriane Barnę, a nadzieje nasze opieraliśmy na tym , że jej czwartkowa przeciwniczka Białorusinka Ekaterina Dzehalevitch posiada gorszy od Niemki ranking. I początkowo Polka grała znakomicie, obejmując prowadzenie 4:1. Później jednak coś się w jej grze zacięło, a w konsekwencji przegrała seta. W drugim niewiele już miała do powiedzenia, Białorusinka rządziła na korcie, oddając naszej zawodniczce tylko jednego gema. Odnosi sie wrażenie, że rzecz nie w umiejętnościach technicznych, bo te obie zawodniczki maja zblizone, ale w podejściu do gry. Korzeniakównie zabrakło chyba waleczności, zadziorności i woli zwycięstwa, akurat tych elementów, które jej rywalka prezentowała na korcie.
W ostatnim pojedynku dnia rozstawiona z nr. 1 Joanna Sakowicz pokonała pewnie w jednostronnym pojedynku 458 na liście WTA Słowaczkę Lenkę Tvaroskovą. Faktem jest, że Tvaroskova popełniała wiele błędów, ale większość ich była wymuszona ostrą piłką krakowianki, w dodatku kierowaną pod końcową, względnie boczne linie kortu. Ale trzeba też stwierdzić, że Sakowicz wiele piłek wygrywała, tzw. Winnerami, czyli uderzeniami, po których przeciwniczka nawet nie dotyka piłki rakietą. Najbardziej podobały się te jej zwycięskie uderzenia po linii i to zarówno z forhendu jak i bekhendu. W ogóle wydaje się, że Joanna Sakowicz okrzepła, stała się pewniejsza na korcie, odważniejsza, no i co najważniejsze - skuteczniejsza, a to wszystko sprawiło, że weszła wreszcie do pierwszej połówki drugiej setki listy klasyfikacyjnej WTA..
Wyniki:
Olga Brózda - Olga Rodionova (Rosja) 6:2,7:5
Tatiana Malek - Anne Schafer (obie Niemcy) 6:2,6:3
Ekaterina Dzehalevitch (Białoruś) - Anna Korzeniak 7:5,6:1
Joanna Sakowicz - Lenka Tvaroskova (Slowacja) 6:1,6:1
W piątkowych ćwierćfinałach, które rozpoczna się o g. 11.00 grać będą: Tatiana malek (Niemcy) - Ekaterina Dzehalevitch (Białoruś), Joanna Sakowicz - Olga Brózda, Jana Juricova (Slowacja)-Angelique Kerber (Niemcy), Laura Siegemund (Niemcy)-Sandra Zahlavova (Czechy)
W cieniu pojedynków singlowych toczy się turniej deblowy, w którym wystartowało 16 par, wśród nich jedna polska, a ponadto pięć naszych zawodniczek, których partnerkami były zagraniczne tenisistki. Jak dotychczas debel nie dostarczył większych emocji. Spośród polskich zawodniczek do półfinału dotarła jedynie Magdalena Kiszczyńska, której partnerką jest Czeszka Darina Sedenkova. Pozostałe nasze zawodniczki poodpadały w pierwszej i drugiej rundzie.
Wyniki ćwierćfinałów debla:
Magdalena Kiszczyńska, Darina Sedenkova (Czechy) - Olga Brózda, Laura Siegemund (Niemcy) 6:4,6:1
Carmen Klaschka, Juustine Ozga (obie Niemcy) - Ekaterina Dzehlavich(Białóruś), Oksana Teplyakova (Ukraina) 6:1,6:3
Tatiana malek (Niemcy),Lina Stanciute (Litwa) -Monika Gorny (RPA), Pola Olczak 6:1,6:0 |
| |
Pierwsze ćwierćfinalistki - 13.09.2006 r. |
Słoneczna pogoda sprawia, że w żeńskiej części turnieju tenisowego Vattenfall Gliwice Open gry odbywają się sprawniej. Toteż już we wtorek zakończono pierwsza rundę singla. A że czasu jest sporo, na środę wyznaczono tylko cztery pojedynki drugiej rundy, w tym tylko jeden z udziałem zawodniczki polskiej.
Teoretyczna niespodzianką pierwszego środowego pojedynku była porażka rozstawionej z nr. 5 i zajmującej 223 miejsce w rankingu WTA Ukrainki Oksany Lyubtsovej z zawodniczką słowacką Janą Juricovą plasującą się dopiero na 376 miejscu. Rankingi chodzą jednak dziwnymi ścieżkami, bo każdy kto obserwował ów mecz mógł się przekonać, że wyszkolenie techniczne, a przede wszystkim siła gry Słowaczki była nieporównanie większa niż Ukrainki. Przy tym wszystkim ta druga, niskiego wzrostu, nie radziła sobie z serwisem, popełniając wiele podwójnych błędów. Rezultat był taki, że Juricova wygrała to spotkanie w dwóch krótkich setach, awansując do ćwierćfinału.
Przedziwny był natomiast następny mecz, w którym zmierzyły się Niemka Laura Siegemund z Litwinką Liną Stanciute. Przedziwny, bo obie reprezentowały mniej więcej ten sam poziom sztuki tenisowej, a wynik, przynajmniej w pierwszych dwóch setach był krańcowo różny. Segemund wygrała 6:1, by następnego przegrać 0:6. Trzeci set był bardziej wyrównany, ale wygrała ta, która miała więcej sił fizycznych, czyli Niemka.
Spory sukces odniosła kolejna Niemka, zresztą polskiego pochodzenia, Angelique Kerber, pokonując w drugiej rundzie rozstawioną z nr.4 Słowaczkę Dominikę Nociarovą. Sukces polega na tym, że Kerberówna wystąpiła w Gliwicach po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją, a mimo to walczyła dzielnie z zawodniczką o rankingu wyższym od jej o blisko 200 miejsc, a w końcówce wykazała się większa odpornością nerwową, co dało jej wygraną i przepustkę do ćwierćfinału.
Niesamowitych emocji dostarczyła widzom w ostatnim środowym pojedynku polska zawodniczka Karolina Kosińska. Dostarczła im bowiem spora porcje beznadziei, nastepnie nadziei i w końcu zawodu. Oto bowiem przegrała pierwszego seta z rozstawiona z nr. 2 ulokowana na 185 miejscu listy WTA Sandrą Zahlavovą 2:6. W drugim przegrywała juz 1:5 i dopiero wtedy zerwała sie do walki. Wygrała pod rząd 4 gemy wyrownując stan pojedynku na 5:5. Wtedy jednak za bardzo sie rozluźniły i dwa ostatnie gemy padły łupem Slowaczki i ona własnie przechodzi do ćwierćfinału.
Wyniki:
Jana Juricova (Słowacja) - Oksana Lyubtsova (Ukraina) 6:2,6:2
Laura Siegemnud (Niemcy) - Lina Stanciute (Litwa) 6:1,0:6,6:3
Angelique Kerber (Niemcy) - Dominika Nociarova (Słowacja) 6:4,4:6,6:4
Sandra Zahlavova (Slowacja) - Karolina Kosińska 6:2,7:5
W czwartek rozegrane zostana 4 kolejne mecze1/8 finału, w ktorych spotkaja się: Olga Brózda z Rosjanką Ariną Rodionovą, Anna Korzeniak z Białorusinką Ekateriną Dzehalevich, Joanna Sakowicz ze Slowaczką Lenką Tvaroskovą i Tatiana Malek z Anne Schaefer, obie z Niemiec. Początek gier o g.13.00.
|
| |
Wokół turnieju -13.09.2006 r. |
W międzynarodowym turnieju tenisowym Vattenfall Gliwice Open w konkurencji pań (pula nagród 25.000 dolarów) pojedynki toczą się w doskonałych warunkach atmosferycznych, co automatycznie wytwarza lepszy klimat wśród zawodniczek i publiczności. Wpływa na niego zresztą wiele innych jeszcze czynników, o których - na prośbę Biura Prasowego - opowiada dyrektor turnieju Wojciech Radomski. Jego opinia jest o tyle istotna, że ma on spore doświadczenie w prowadzeniu imprez tenisowych wyższej rangi. Vattenfal Gliwice Open w br. jest jego dwunastu turniejem, który przygotowywał i prowadził, a przecież w przeszłości organizował także mecze o Puchar Davisa, mistrzostwa Polski i wiele innych turniejów w różnych kategoriach wiekowych.
Otóż dyrektor Wojciech Radomski stwierdził, ze turniej Vattenfall Gliwice Open ciągle się rozwija. W stosunku do ubiegłorocznej jego edycji, w br. zwiększyła się pula nagród, co skutkuje lepszą obsadą zawodniczą. Ponadto zauważa się duży wysiłek organizacyjny i doskonałą współpracę z przedstawicielami GKS Piast Gliwice - , członkiem Prezydium Zarządu klubu Krzysztofem Unoldem, członkiem Zarządu Tadeuszem Wesołowskim i dyrektorem klubu Józefem Drabickim. Dzięki tej współpracy obiekt, na którym rozgrywane są zawody jest znacznie lepiej przygotowany niż w roku ubiegłym. Posiada on wystarczające pomieszczenia, wygodne siedziska dla widzów, odpowiednie nagłośnienie, dodatkowy parking samochodowy i odpowiedni wystrój całego obiektu.
Zespół realizujący zawody posiada już większe doświadczenie, a zatem przyjęcie i obsługa zawodniczek jest na poziomie najlepszych challengerów. Ponadto turniej dysponuje dobrą stroną internetową i obsługa medialną, co nie jest bez znaczenia. - TVP3 Katowie niezależnie od codziennych relacji z turnieju, przeprowadziła półgodzinną relację z finału turnieju męskiego - powiedział dyr. Radomski - i mamy nadzieję, że podobnie uczyni z turnieju żeńskiego. |
| |
Koniec pierwszej rundy - 12.08.2006 r. |
| W międzynarodowym turnieju tenisowym Vattenfall Gliwice Open kontynuowano we wtorek mecze pierwszej rundy gry pojedynczej pań. Odbyło się 15 spotkań, co wraz z 5 pojedynkami rozegranymi w poniedziałkowe popołudnie oznacza, że zakończono pierwszą rundę. Spośród siedmiu zawodniczek polskich, do drugiej rundy awansowały cztery.
Rozstawiona z nr 1 Joanna Sakowicz pokonała w dwóch setach niemiecką zawodniczkę Sabrinę Jolk. Mimo iż Niemka wyszła z eliminacji pokazała duże już zaawansowanie techniczne, zwłaszcza mocne uderzenie z forhendu. Polka jednak, jak przystało na tenisistkę ze stosunkowo wysokim rankingiem WTA - 147 potrafiła doskonale kontrować jej drajwy, a ponadto śmiało atakować, zwłaszcza, że dysponowała większym zasobem technicznym.
Wiele satysfakcji dostarczyła nielicznej w samo południe publiczności polska zawodniczka Olga Brózda legitymująca się 379 miejscem w rankingu WTA. W wyniku losowania wpadła ona na rozstawioną z nr. 7 Zuzanę Kucovą posiadającą ranking wyższy o blisko 100 miejsc. Co więcej, Słowaczka posiada bogatsze doświadczenie, bowiem liczy sobie już 24 lata, a od przeszło pięciu posiada status profesjonalistki. Niegdyś, a było to w roku 2003, plasowała się nawet na 170 miejscu na liście komputerowej. Wszystko to przemawiało na jej korzyść. A mimo to Brózda nie ulękła się przeciwniczki, grała odważnie, często atakując ostra piłką i pewnie wygrywała własne serwisy. W 12 gemie pierwszego seta, przy stanie 6:5 udało się jej przełamać serwis rywalki i wygrać gema, a zatem i pierwszą partię tego pojedynku. W drugim secie też tylko raz przełamała serwis przeciwniczki, ale to wystarczyło do zwycięstwa. Pokonanie Kucovej jest jej sporym sukcesem. Teraz w walce o ćwierćfinał spotka się z Rosjanką Ariną Rodionovą.
Świetnie spisała się także Anna Korzeniak, która do turnieju głównego przebiła się z eliminacji. I jak to najczęściej w takich sytuacjach bywa, w losowaniu wpadła na zawodniczkę rozstawioną, tym razem z nr. 8, Adrianę Barnę z Niemiec, tenisistkę już 28-letnią i legitymującą się 299 miejscem w rankingu WTA. Nasza zawodniczka chyba się jej wystraszyła, bo początkowo psuła wiele piłek i choć w miarę upływu czasu przekonała się, że diabeł nie taki straszny, to jednak seta przegrała. Wszakże w drugim grała już z większą pewnością siebie, demonstrując przy tym kilka sztuczek technicznych, spośród których najbardziej podobały się jej skróty z końcowej linii. W każdym razie w pełni kontrolowała grę w drugim secie, a w trzecim rozgromiła przeciwniczkę. W drugiej rundzie Korzeniakówna spotka się z także wyżej od siebie sklasyfikowaną Białorusinką Ekateriną Dzehalevich.
Kolejny mecz z udziałem polskiej zawodniczki Karoliny Filipiak, która do turnieju głównego weszła z eliminacji, nie przyniósł nam zadowolenia, bowiem nasza tenisistka przegrała to spotkanie z przedstawicielką Słowacji Janą Juricovą. Nie ma się zresztą czemu dziwić, bowiem dzieliła ich różnica klasy, czego dowodzi fakt, że Słowaczka klasyfikowana jest na 376 miejscu listy WTA, podczas gdy Polka dopiero na 821 miejscu. I różnica ta uwidoczniła się także na korcie, bowiem Filipakówna ugrała w tym meczu tylko 3 gemy.
Spośród innych pojedynków uwagę zwrócił ten, w którym spotkały się dwie kwalifikantki, Rosjanka Arina Rodionova i Słowaczka Nikola Vajdova. Zwyciężyła ta pierwsza dysponująca dobrym serwisem oraz szybkim agresywnym uderzeniem z głębi kortu. Także rozstawiona z nr. 5 Ukrainka Oksana Lyubtsova pokazała ładny tenis, pokonując stosunkowo łatwo Łotyszkę o rosyjskim nazwisku Irinę Kuzminę.
Wyniki:
Jana Juricova (Slowacja) -Karolina Filipiak 6:2,6:1
Oksana Lyubtsova (Ukraina) -Irina Kuzmina (Łotwa) 6:1,6:2
Arina Rodionova (Rosja) - Nikola Vajdova (Słowacja) 6:4,7:6
Anne Schaefer (Niemcy)-Veronika Chvojkova (Czechy) 6:4,6:0
Olga Brózda -Zuzana Kucova (Słowacja) 7:5,6:4
Lenka Tvaroskova (Słowacja) - Sylvia Zagórska 6:0,6:1
Lina Stanciute (Litwa) - Galyna Kosyk (Ukraina) 6:2,3:6,7:5
Tatiana Malek (Niemcy) - Carla-Navari Suarez (Hiszpania) 6:4,6:3
Anna Korzeniak - Adriana barna (Niemcy) 5:7
Sandra Zahlavova (Czechy) -Elisa Balsamo (Włochy) 7:5,6:3
Joanna Sakowicz - Sabrina Jolk (Niemcy) 6:3,6:3 |
| |
Pierwsze rozstrzygnięcia w turnieju żeńskim - 12.09.2006 r. |
Pięć pojedynków pierwszej rundy turnieju głównego Vattenfall Gliwice Open (pula nagród 25.000 dolarów) nie przyniosło rewelacyjnych rozstrzygnięć. Na korcie pojawiła się tylko jedna rozstawiona zawodniczka i była nią z nr. 4 Słowaczka Dominika Nociarova, ktora po zaciętej trzysetowej walce pokonała występującą z niemieckim paszportem Justine Ozgę.
Nieprawdopodobnie ciężki, ale zwycięski mecz stoczyła polska zawodniczka Karolina Kosińska. Jej przeciwniczką była Słowaczka Lubomira Kurhajcova, która znajduje się co prawda na 301 miejscu listy klasyfikacyjnej WTA, ale dwa lata temu zajmowała na niej 59 pozycję. Na początku wydawało się, że Słowaczka odzyskała dawną formę, bowiem pierwszego seta wygrała w wielkim stylu, oddając warszawiance zaledwie jednego gema. Później jednak Polka ogromnie się zmobilizowała, grała z większą energią, odważniejszą i szybszą piłkę, dzięki czemu nawiązała z rywalka równorzędną walkę. Co więcej, w końcówkach dwóch następnych setów wykazała większa odporność nerwową, a w rezultacie wygrała dwa tie-braki. Wygrana z Kurhajcova jest dla Kasińskiej sporym sukcesem.
W innym spotkaniu tej rundy zagrała polska Niemka- Angelique Kerber. Ta osiemnastoletnia tenisistka jeszcze cztery lata temu była mistrzynią Polski do lat 14, a tytuł ten zdobyła na MP w Opolu. Teraz, reprezentując Niemcy pokonała w poniedziałkowym pojedynku inna zawodniczkę z kraju naszych zachodnich sąsiadów Andreę Sieveke. Był to zresztą bardzo dziwny mecz, bowiem Kerberówna przegrała pierwszego seta w tie-breaku, by każdego w dwóch następnych wygrać do jednego gema. Nie powiodło się natomiast polskiej zawodniczce Natalii Kołat, która pokonana została przez niemiecka tenisistkę Laurę Siegemund. Plamy w tym nie było, bo jej przeciwniczka posiada nieco wyższy ranking WTA, ale jeśli myśli się o karierze profesjonalnej to i takie pojedynki trzeba już wygrywać.
Wyniki I rundy singla pan:
Dominika Nociarova (Slowacja) - Justine Ozga (Niemcy) 4:6,6:3,6:1
Angelique Kerber (Niemcy) - Andrea Sieveke (Niemcy) 6:7(6), ^:1, 6:1
Ekaterina Dzeholevich (Białoruś) - Monika Gorny (RPA) 6:0,6:4
Laura Siegemund (Niemcy) - Natalia Kołat 6:4,6:4
Lubomira Kurhajcova (Slowacja) - Karolina Kosińska
Karolina Kosińska - Lubomira Kurhajcova 1:6,7:6(6),7:6(4) |
| |
Panie wystartowały - 11.09.2006 r. |
W poniedziałek, na kortach Piasta Gliwice w międzynarodowym turnieju tenisowym Vattenfall Gliwice Open, rozpoczęły rywalizację panie W turnieju głównym wystartowały 32 zawodniczki, w tym 7 Polek. Najwyżej rozstawiona zawodniczką, czyli z nr 1 wystąpi tenisistka Polska Joanna Sakowicz z Krakowa znajdująca się na 147 miejscu listy rankingowej WTA. Na drugim końcu drabinki, czyli z nr 2 znajduje się reprezentantka Republiki Czeskiej Sandra Zahlavova, legitymująca się 185 miejscem w rankingu. Ponadto rozstawione zostały: Tatiana Malek (Niemcy), Dominika  Nociarova (Słowacja), Okasna Lyubtsova (Ukraina), Lina Stanciute (Litwa), Zuzanna Kucova (Slowacja) i Adriana Barna (Niemcy)
W sumie wprost z listy rankingowej WTA do turnieju głównego zakwalifikowało się 20 zawodniczek. Ponadto 4 następne tenisistki dostały się do turniejowej drabinki na podstawie tzw. dzikich kart. Otrzymały je Niemka Angielika Kerber (412 w rankingu WTA), Polki Natalia Kołat (431) i Sylwia Zagórska (1102) oraz tenisistka z Republiki Południowej Afryki Monka Gorny (bez rankingu). Tabele uzupełni 8 zawodniczek, które przebrnęły eliminacje.
Właśnie w poniedziałek przed południem, zanim rozpoczął się turniej główny, rozegrano ostatnią decydującą rundę eliminacji. Spośród 21 Polek, które przystąpiły do tej wstępnej rozgrywki, do trzeciej rundy dotarły tylko 4 zawodniczki. Pierwsza awans do turnieju głównego wywalczyła Karolina Filipak z AZS-u Poznań, która po trzysetowej walce pokonała Holenderkę Leonie Mekel. Niestety nie udała się podobna sztuka warszawiance Annie Mydłowskiej, bowiem rozgromiona została przez Słowaczke Nikolę Vajdovą. Za to w kolejnym pojedynku spotkały się dwie Polki Anna Korzeniak i Justyna Jegiołka. Wygrała ta pierwsza i ona awansowała do turnieju głównego. Z zagranicznych zawodniczek awans uzyskały Wloszka Elisa Balsamo, Słowaczki Lenka Tvaroskova i Nikola Vajdova, Rosjanka Arina Rodionova i Niemki Sabrina Jolk i Anne Schaefer
Wyniki ostatniej rundy eliminacji:
Karolina Filipak - Leonie Mekel (Holandia) 6:4,3:6,6:0
Elisa Balsamo (Wlochy) - Carmen Klaschka (Niemcy) 4:6,6:4,6:2
Lenka Tvaroskova (Słowacja) - Oksana Teplyakova (Ukraina)6:2,6:4
Arina Rodionova (Rosja) - Anette Kolb (Niemcy) 3:6,6:2,6:4
Anna Korzeniak - Justyna Jegiołka 6:0,6:1
Sabrina Jolk (Niemcy) -Julia Gotovskyte (Litwa) 6:2,6:1
Nikola Vajdova (Słowacja) - Anna Mydłowska 6:0,6:1
Anne Schaefer (Niemcy) - Darina Sedenkova (Czechy) 6:2,6:4
|
|
Kamil Capkovic zwycięzcą turnieju -10.09.2006 r. |
W ostatnim dniu turnieju mężczyzn Vattenfall Gliwice Open rozegrano mecz finałowy w grze pojedynczej. Spotkali się w nim rozstawiony z nr 1 Słowak Kamil Capkovic i rozstawiony z nr 2 Rosjanin Denis Matsukevitch. Jak więc widać niespodzianki w przebiegu turnieju nie było, bo obaj najwyżej rozstawieni zawodnicy dotarli do finału. Obaj tez reprezentują mniej więcej ten sam poziom wyszkolenia tenisowego, a ich rankingi ATP są bardzo zbliżone.
Zgodnie z tym walka w meczu finałowym była wyrównana, przynajmniej w pierwszym secie. Obaj starali się grać długą piłką, bo każde krótsze uderzenie dawało okazje rywalowi do skończenia piłki i uzyskania punktu. Tak więc do stanu 4:4 pojedynek toczył się zgodnie z regułą własnego serwisu, ten kto podawał wygrywał gema. Dopiero w dziewiątym gemie Matsukevitch popełnił kilka błędów, głównie ze slice`a bekhendovego, co Capkovic natychmiast wykorzystał przełamując serwis rywala. Natomiast przy swoje podanie wygrał pewnie a zatem i całego seta 6:4.
W drugim secie pojedynek nie był już niestety tak dobry, bowiem Rosjanin coraz częściej się gubił. Niewątpliwy wpływ na jego słabsza postawę miały skurcze jego nóg. W połowie seta musiał skorzystać nawet z pomocy masażystki, ale niewiele mu to pomogło. Można stwierdzić, że w ostatnich gemach tego drugiego seta Matsukevitch po prostu statystował, starając się jedynie dobrnąć do końca spotkania.
Tak więc zwycięzca drugieju turnieju męskiego Vattenfall Gliwice Open został reprezentant Słowacji Kamil Capkovic. Warto przy tym podkreślić, że jest to jego drugie zwycięstwo w turniejach typu Futures w tym roku, bo wcześniej wygrał tez podobny turniej we Włoszech. Przemawiając po zakończeniu finału oświadczył on, że pojedynek mógłby stać na wyższym poziomie, gdyby nie kontuzja jego rywala. W każdym razie podziękował mu serdecznie za walkę, organizatorom za świetne przeprowadzenie turnieju, a publiczności za zagrzewanie go do walki. Denis Matsukevitch z kolei pogratulował Capkovicowi zwycięstwa. Oświadczył też, że z rezultatów uzyskanych w Gliwicach jest zadowolony, ponieważ zwyciężył w grze podwójnej i awansował do finału gry pojedynczej. Wyraził tez słowa uznania pod adresem organizatorów i sędziego naczelnego Marka Plichcińskiego.
Nagrody, puchary i dyplomy zwycięzcy i finaliście wręczali Członek Prezydium GKS Piast Gliwice Tadeusz Wesołowski, członek Zarządu tego klubu Krzysztof Unold oraz wielokrotna mistrzyni Polski we wszystkich trzech konkurencjach tenisowych Danuta Wieczorek-Szwaj. Kończąc męską część turnieju przedstawiciel sponsora tytularnego, szef Działu Komunikacji Vattenfall Łukasz Zimnoch pogratulował zawodnikom wspaniałej walki, a publiczności życzył satysfakcji z oglądania żeńskiej części turnieju Vattenfall Gliwice Open.
Wynik finału:
Kamil Capkovic (Słowacja) - Denis Matsukevitch (Rosja) 6:4,6:1
Informujemy, że w poniedziałek o godz. 16.50 w programie regionalnym TVP Katowice nadana zostanie półgodzinna relacja z finału Vattenfall Gliwice Open. Komentować będą wielokrotna mistrzyni Polski - Barbara Olsza oraz znany dzienni8karz telewizyjny Janusz Tychy.
|
| |
Pierwsi zwycięzcy - 09.09.2006 r. |
W finale gry podwójnej mężczyzn turnieju tenisowego Vattenfall Gliwice Open wystąpił jeden Polak Robert Godlewski z AZS-u Poznań. Jego partnerem był Słowak, Filip Polasek. Licznie zgromadzeni sympatycy tenisa, mieli nadzieję, że para ta, grająca przeciwko Rosjaninowi Denisovi Matsukevitchowi i Łotyszowi Denissowi Pavlosowi wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku. Sam patriotyzm nie wystarczy jednak do zwycięstwa. Wprawdzie polsko-czeska para wygrała pierwszego seta. Niestety, w dwóch następnych Polak i Czech zagrali znacznie słabiej, psując sporo piłek zwłaszcza smeczowych i wolejowych. W konsekwencji, zwycięstwo w turnieju deblowym odniosła para rosyjsko-łotewska. Tym samym główna nagroda pojedzie za wschodnią granicę. Wręczając nagrody zwycięzcom debla, Prezydent Gliwic - Zygmunt Frankiewicz pogratulował im sukcesu, a organizatorom dobrego przygotowania i przeprowadzenia turnieju.
To dopiero pierwszy z finałów tego turnieju, Następny już jutro, czyli w niedzielę. 10 września o godz. 11:00 na korcie nr 1 Rosjanin - Denis Matsukevitch i Słowak - Kamil Capkovic.. Serdecznie zapraszamy wstęp wolny
|
| |
|